Wakacje na Kasprowym Wierchu
Wakacje w pełni, za nami połowa lipca i ponad półtora miesiąca tegorocznej Stacji Edukacji. To również okres, który po raz kolejny uświadomił nam, że bezpieczeństwo w Tatrach nigdy nie przestaje być tematem na czasie. W nocy z 16 na 17 lipca ponad 20 ratowników wyruszyło po samotnego turystę, który po zmroku utknął na Orlej Perci z urazem nogi. Akcja ratunkowa zakończyła się o 6:00 rano sprowadzeniem poszkodowanego do schroniska Murowaniec. Pamiętajmy, że góry nie wybaczają błędów i każda pogoda, nawet długo oczekiwane, słoneczne dni mogą stanowić dla nas zagrożenie bez odpowiedniego przygotowania.
Z całą pewnością początek tegorocznego lata nie rozpieszcza bo na Kasprowym Wierchu mamy ostatnio sporo opadów i niskie, zaledwie kilkustopniowe temperatury. W żadnym wypadku nie przeszkadzają one bujnej roślinności, która zachwyca swoimi barwami – dzwonek alpejski, dzwonek wąskolistny, różeniec górski, koniczyna brunatna czy omieg kozłowiec to tylko niektóre z kwiatów, dzięki którym Stacja Edukacja jest nie tylko pomarańczowa.

Jakie aplikacje i strony internetowe pomogą nam bezpiecznie wędrować po Tatrach
Ekstremalne zjawiska pogodowe stanowią w dzisiejszym świecie nową normę. Bywa, że upalne dni kończą się załamaniem pogody i wielogodzinnymi, intensywnymi opadami deszczu. Taką mało wakacyjną aurę mieliśmy w Tatrach przez wiele lipcowych popołudni i poranków. Dlatego tak ważne jest, abyśmy nigdy nie lekceważyli aktualnych i prognozowanych warunków pogodowych.
Sprawdzajmy codzienny komunikat turystyczny Tatrzańskiego Parku Narodowego (tpn.gov.pl), gdzie znajdziemy m.in. informacje o aktualnych warunkach na szlakach, np. o ich nieplanowanych zamknięciach, będących efektem zbyt intensywnych opadów i podtopień w ostatnim czasie. Warto również zajrzeć na strony TOPR-u i PKL-u, gdzie znajdziemy kamery internetowe rozmieszczone w strategicznych lokalizacjach w Tatrach (np. Morskie Oko, Dolina Pięciu Stawów Polskich, Hala Gąsienicowa, Kasprowy Wierch, Dolina Chochołowska).
Często wspominamy na prelekcjach aplikację Ratunek, która wysyła ratownikom nasze współrzędne z dokładnością do kilku metrów, a na dodatek ma funkcję książeczki medycznej, w której możemy wpisać najważniejsze informacje na temat naszego zdrowia. Miejmy pod ręką również aplikację wyposażoną w radar pogodowy (np. IMGW, Meteoblue, Windy.com), który może się okazać szczególnie przydatny w sezonie burzowym. Poza mapą turystyczną w plecaku miejmy na wszelki wypadek również tę w telefonie – choćby MAPY CZ, do których możemy mieć dostęp offline po ich wcześniejszym pobraniu przed planowaną wycieczką. Tak jak w przypadku aplikacji Ratunek, ich plusem będzie możliwość ustalenia naszej dokładnej lokalizacji.
Jak uniknąć udaru słonecznego i innych zachorowań w upalne dni
Na samym początku lipca mieliśmy pod Tatrami kilka upalnych dni, co znacząco wpłynęło na pogodę w górach. Intensywne nasłonecznienie oraz bezchmurne niebo bardzo często sprawiają wrażenie idealnych warunków do planowania górskich wycieczek. Taka sceneria często skłania do spontanicznych decyzji związanych ze zdobywaniem popularnych tatrzańskich szczytów. Wielu turystów wyrusza z Kasprowego Wierchu na Giewont lub Świnicę. Niezależnie od wybranego kierunku wycieczka czerwonym szlakiem prowadzącym wzdłuż grani zajmie nam w jedną stronę nawet około trzech godzin. Jak się do niej przygotować? W upalne dni dbajmy przede wszystkim o regularne nawodnienie, zabierając ze sobą odpowiednią ilość picia. Najlepiej sprawdzi się napój izotoniczny, który zawiera niezbędne elektrolity oraz wyrównuje poziom wody w organizmie. Taki izotonik możemy zabrać ze sobą również w formie saszetek lub tabletek musujących, które dodamy do wody niegazowanej. Napój izotoniczny możemy też zrobić samodzielnie przed wyjściem w góry – na półtora litra wody dodajemy cztery duże łyżki miodu, wyciskamy sok z cytryny oraz wsypujemy pół łyżeczki soli. Po wymieszaniu i schłodzeniu nasz własny izotonik jest gotowy do picia.
W upalne dni obowiązkowo zabierajmy ze sobą nakrycie głowy w jasnym kolorze. Pamiętajmy również, by nigdy nie pić wody z górskiego potoku – po pierwsze posiada ona śladowe wartości odżywcze i nie gasi pragnienia, po drugie stanowi groźbę zatrucia np. bakteriami E.coli, które mogą doprowadzić do poważnej infekcji bakteryjnej i nasilonych objawów ze strony przewodu pokarmowego. Niestety, bardzo często turyści załatwiają potrzeby fizjologiczne bezpośrednio przy nurcie górskiego potoku, co w przypadku deszczu może doprowadzić do przenikania bakterii do wody. Taki przypadek mieliśmy w Tatrach w roku ubiegłym – ratownicy TOPR udzielali wówczas pomocy wieloosobowej grupie młodzieży, która wcześniej piła wodę z potoku w Dolinie Roztoki.
Równie zdradliwe może okazać się zbyt długie przebywanie na słońcu. Objawami udaru słonecznego będą osłabienie, silne bóle głowy, dreszcze, gorączka, nudności i wymioty prowadzące do szybkiego odwodnienia. To stan, w którym nawet silna, młoda i dotychczas zdrowa osoba może znaleźć się w sytuacji zagrożenia życia. W takiej sytuacji również nie wahajmy się wezwać pomocy, używając numerów do ratowników (601 100 300 lub 985) albo bezpłatnej aplikacji Ratunek.
Unikajmy samotnych wypraw
Każdego roku zdarza się w Tatrach śmiertelny wypadek z udziałem turysty, który podjął decyzję o dalekiej i trudnej wycieczce w samotności. Niestety, nawet pozornie niegroźne zdarzenie może skutkować w takim miejscu i w takiej sytuacji poważnymi problemami, które za kilka godzin zamienią się w walkę o życie. Wystarczy zwykłe potknięcie, skręcona kostka i uszkodzony lub rozładowany telefon, z którego nie będziemy w stanie wezwać pomocy. Tempo naszego przemieszczania się ulegnie zwolnieniu, zapadnie zmrok, spadnie temperatura. Jeśli nikogo nie spotkamy, możemy być bez szans. Dlatego nawet jeśli mamy górskie doświadczenie, nie wybierajmy na nasze samotne wędrówki mało popularnych, odległych i trudnych szlaków.
Zanim wyruszymy na wycieczkę pozostawmy zaufanej osobie informację o tym, dokąd się wybieramy i kiedy zamierzamy wrócić – to może być osoba z rodziny albo np. pracownik recepcji w schronisku lub pensjonacie, w którym się zatrzymaliśmy. Jeśli nie wrócimy do wskazanej godziny, taka osoba będzie wiedziała w jaki rejon powinni się udać ratownicy.
Pamiętajmy, że w górskich wycieczkach najważniejsze jest planowanie. Dlatego podczas samotnej wędrówki nie podejmujmy spontanicznej decyzji o zmianie trasy bo w razie wspomnianych problemów nikt nie będzie znał naszej aktualnej lokalizacji. Z tego samego powodu nie wybierajmy na samotną wycieczkę trasy, której jeszcze nie znamy. W razie wypadku czy zachorowania łatwiej nam będzie odnaleźć się w terenie, który już znamy. Koniecznie spakujmy do plecaka czołówkę, gdyby nasza wycieczka z jakiegoś powodu się wydłużyła. Dobrze również mieć ze sobą gadżety starodawnego piechura, np. papierową mapę turystyczną i kompas, które mogą okazać się przydatne wtedy, gdy zawiedzie technologia i stracimy orientację w terenie. Nie zapominajmy oczywiście o powerbanku.

Powrót naszych świstaków na Kasprowy Wierch
W ubiegłym roku nasza ekipa zauważyła pod budynkiem górnej stacji kolejki parę świstaków. W tym roku długo czekaliśmy na ich ponowne pojawienie się, ale nasza cierpliwość została w końcu nagrodzona. 15 lipca rano para uroczych gryzoni pokazała się na skałkach poniżej budynku, oddając się czułościom oraz wzajemnej pielęgnacji futerek. Nie zabrakło ucztowania na pobliskiej łące, gdzie najsmaczniejszy okazał się omieg kozłowiec – urokliwy żółty kwiat z rodziny astrowatych, który porasta murawy Kasprowego zawsze w lipcu. To dla świstaków prawdziwy przysmak.
Świstak tatrzański to gatunek wyjątkowy i pamiętajmy, jak ważna jest jego ochrona. Bardzo cieszy fakt, że przez 70 lat istnienia Tatrzańskiego Parku Narodowego jego populacja znacznie wzrosła. W roku 1954 czyli tuż przed utworzeniem TPN-u mieliśmy w polskich Tatrach zaledwie 150 świstaków. Dzisiaj czyli siedem dekad później mamy według oficjalnych danych TPN-u aż 118 świstaczych rodzin czyli od 354 do 472 osobników. Obecny trend oznacza wzrost liczebności, a każda możliwość obserwacji tych wspaniałych zwierząt to dla nas okazja do radości.
Jak chronić je w sposób mądry i świadomy? Przede wszystkim pamiętajmy, że to zwierzęta są u siebie, a my jesteśmy tutaj gośćmi. Jeśli wędrujemy po Tatrach i mamy okazję je zobaczyć, nie zakłócajmy ich spokoju. Nigdy nie podchodźmy za blisko tylko po to, by zrobić im zdjęcie. Nie hałasujmy, aby mogły spokojnie żerować i zgromadzić grubą warstwę tłuszczu przed kolejną porą hibernacji – to właśnie od niej zależy, czy dany osobnik przetrwa zimę i obudzi się wiosną. Pamiętajmy również o tym, by nigdy nie wprowadzać na teren Parku psów. Nawet jeśli prowadzimy naszego pupila na smyczy to jego zapach kojarzy się świstakom ze śmiertelnym zagrożeniem. Nawet mały piesek pozostawia w Tatrach zapach drapieżnika działający bardzo stresogennie na tatrzańskich roślinożerców. Nie pozostawiajmy w Tatrach śmieci ani resztek jedzenia i absolutnie nie dokarmiajmy żadnych dzikich zwierząt.
Dzisiaj świstaki w Tatrach są już trochę oswojone z widokiem człowieka, co bez wątpienia jest efektem ich wieloletniej ochrony. Nadal pozostają jednak bardzo czujne i natychmiast gotowe do ucieczki jeśli coś je zaniepokoi. Nieco inaczej sytuacja wygląda np. w Alpach, gdzie żyje świstak alpejski będący kuzynem naszych tatrzańskich śpiochów. Doszło do tego, że przy bardziej uczęszczanych szlakach alpejskich świstaki proszą turystów o jedzenie. Nie pozwólmy, by tak się stało z naszymi świstakami. To dlatego regulamin Tatrzańskiego Parku Narodowego jest tak istotny.
Niedźwiedzica z młodym widziana z okna kolejki
W środę 16 lipca zauważyliśmy podczas naszego powrotu z pracy coś absolutnie wyjątkowego. Na trasie kolejki między Myślenickimi Turniami, a Kuźnicami dostrzegliśmy brunatny grzbiet dorodnej niedźwiedzicy, której towarzyszył maluch. W blasku popołudniowego słońca urocza para buszowała w krzewinkach borówek. Niestety, nie zdążyliśmy zobaczyć nic więcej, ale ten widok pozostanie z nami na długo. Czy to ta sama niedźwiedzica, która kilka lat temu przychodziła w to samo miejsce z Doliny Jaworzynki? Czy ma więcej młodych, których nie zdążyliśmy zobaczyć? Domyślamy się, że powyżej Kuźnic zaczęły już dojrzewać pierwsze jagody i stąd obecność niedźwiedziej rodziny.
Takie chwile pokazują, jak wyjątkowa potrafi być podróż kolejką na Kasprowy Wierch. Bywa i tak, że z tego samego wagonika widać kozice z tegorocznymi maluszkami w skalistym terenie nad Doliną Suchą Kasprową, a pod budynkiem górnej stacji witają nas wspomniane świstaki. To widok, który za każdym razem wywołuje zachwyt.
Te wyjątkowe widoki dostępne są dla Państwa dzięki kolejce przez całe wakacje od 7:00 do 21:00, z ostatnim wjazdem na szczyt o 19:00. Przypominamy również o Gąsienicowej z audio-guide, z ostatnim przejazdem o 16:00. Atrakcja dostępna jest dla turystów posiadających ważny bilet na przejazd koleją główną. Zapraszamy!
